Category Archives: iPhoneography

Bombki

Co prawda już po Bożym Narodzeniu, ale ciągle świątecznie, więc chyba mogą być bombki.

Rok dobiega już końca i chyba czas na jakieś postanowienia. Zdecydowanie muszę wrócić do projektu “52 Tygodnie”. Mam nadzieję, że dzięki temu mój blog odżyje, a ja będę częściej sięgać po aparat fotograficzny. W tym roku pierszeństwo miał aparat w telefonie, czego nie żałuję, ale jednocześnie trochę mi źle, że zaniedbałam aparat.

Z początkiem tego, mijającego już roku, zaczęłam projest “365 dni z komórką”. Na początku byłam nieco przerażona i zastanawiałam się, jakim cudem zrobię 365 zdjęć. Ale zrobiłam. Pod tym względem to był świetny rok. Robienie zdjęć komórką daje naprawdę wiele frajdy i pozwala się skupić tylko na tym, co chcemy zatrzymać w kadrze. Nie ma myślenia i zastanawiania się, jaki obiektyw, jaka przesłona. Jest tylko kadr i światło. Za chwilę Nowy Rok i 365 zdjęć przede mną. Efekty – te przeszłe i przyszłe można podglądać na Instagramie.

 

xmas-baubles

 

I znów dynia…

Październik zawiódł mnie strasznie. Liczyłam na piękne kolory i słoneczne, jesienne dni a był tylko deszcz. Zajęta przez ostatnie tygodnie jakimiś strasznymi rzeczami pod tytułem SEO zupełnie zapomniałam również o dyniach. Ale dziś trafiłam na małe, białe, dyniowe cudo. I tak szybciutko z pomocą telefonu powstał taki dyniowy portrecik.

white-pumpkin

O robieniu zdjęć telefonem ciąg dalszy…

Niezbyt często robię zdjęcia krajobrazowe czy miejskie. Ale nieraz się skuszę i gdy ja się wybiorę w plener z aparatem, szkłami, statywem czyli z całym majdanem , to akurat nie ma fajnych warunków. Taka złośliwość losu…

Z telefonem jest prościej. Tu nie potrzeba specjalnych przygotowań i wypraw. Reagujesz na to, co akurat się dzieje. Pojawia się pięknie zachmurzone, dramatyczne niebo, a na jego tle PKiN i po prostu robisz zdjęcie.

PKiN

iPhoneography

Hmmm…czy jest w języku polskim słowo, które mogłoby zastąpić iPhoneography? Chyba nic mi nie przychodzi do głowy. W  takim razie zostanę przy iPhoneography, w której absolutnie się zakochałam.

Jeszcze niedawno telefon był dla mnie po prostu telefonem. Właściwie dopiero w zeszłym roku zaczęłam korzystać z aparatu w telefonie i robiłam nim coraz więcej zdjęć. Potem zaczęłam korzystać z różnych aplikacji dedykowanych na telefon do obróbki zdjęć. Im więcej robiłam, obrabiałam i oglądałam różnych zdjęć, tym bardziej podobało mi się to małe narzędzie. Potem odkryłam, że masa fantastycznych aplikacji chodzi niestety tylko na iPhonie, a ponieważ wtedy już byłam kompletnie uzależniona od robienia zdjęć telefonem i co najważniejsze od obrabiania zdjęć na telefonie, to nie mogła zapaść inna decyzja – pożegnałam się z androidem i przesiadłam na iOS.

Ten rok niewątpliwie będzie dla mnie rokiem fotografii mobilnej. Codziennie na instagramie pojawiają się nowe zdjęcia zrobione właśnie telefonem. Od początku roku nie opuściłam ani jednego dnia, co bardzo mnie cieszy. Zapraszam na moje konto @ionanthosphotography, a może również dołączycie do zabawy.

Korzystajcie ze swoich aparatów w telefonach, bo jest to najlepszy aparat…dlatego że macie go ze sobą zawsze, prawda? Za przykład niech mi posłużą zdjęcia kota mojej przyjaciółki, którą niedawno odwiedziłam w nowym mieszkaniu w trakcie remontu. Warunki średnie do robienia zdjęć. Raczej głupio byłoby ciągnąć ze sobą aparat, obiektywy itd.  A tu kręci się taki słodziak i aż korci człowieka. I właśnie w takiej sytuacji aparat w telefonie jest doskonałym rozwiązaniem.

Jak każde narzędzie, to również ma swoje dobre i złe strony. Zacznę od złej – czyli zoom. Zapomnijcie o nim. Jedyny zoom, z którego możecie skorzystać robiąc zdjęcia telefonem, to zoom w waszych nogach.

CDN…

Chester